Rozbrojony kraj

W Polsce mamy ok 1.3 sztuki broni na 100 obywateli i jesteśmy na … około 10 miejscu jeśli chodzi o posiadanie broni. Na 10 miejscu OD KOŃCA LISTY! Jesteśmy na 10 miejsce od końca pośród wszystkich krajów świata (chyba 150-pare miejsc w rankingu – nasze miejsce to 142). Należy dodać, że ten współczynnik 1.3 zawyżony przez to, że do broni w Polsce, a więc do statystyki, zaliczane są stare pistolety gazowe oraz pistolety sportowe które raczej „bronić” nie mogą. Wśród krajów europejskich jesteśmy ewenementem, cholernym jednorożcem.

Polska to kraj który stracił najwięcej ludzi podczas wojen światowych. Nie zdajemy sobie z tego sprawy ale tak jest i to rozwala gdy spojrzeć na statystykę. Jesteśmy 3 krajem jeśli chodzi o ofiary na całym świecie. Sowieci, Chiny a potem już Polska. ALE w naszym wypadku ponad 90% strat to ludność cywilna a biorąc pod uwagę stosunek ofiar do ludności – ponieśliśmy największe straty pośród wszystkich krajów świata. Szokujące ale prawdziwe.

Zrzut ekranu 2014-06-22 o 23.55.23

Polska to kraj który musiał długo walczyć o prawo do istnienia, kraj który już kilka razy znikał z mapy świata. Wydawałoby się, że zaborowe doświadczenia i historia kraju spowodują, że stworzymy strukturę obronną na wzór Izraela czy Szwajcarii. Z aktywną obroną cywilną, obowiązkowym przeszkoleniem strzeleckim i ogólnowojskowym kobiet i mężczyzn, z minimum rocznym lub dwu letnim okresem obowiązkowej służby wojskowej. No więc nic z tych rzeczy.

Polska to kraj będącym wciąż buforem między resztą Europy i wschodem, kraj graniczny dla Nato i dla EU, kraj umieszczony pomiędzy Niemcami a Rosją i sąsiadujący na wschodzie z samymi „demokracjami” takimi jak Białoruś, Ukraina, Rosja itd. Kraj który jak zawsze posiada sojusze i umowy w które sami nawet nie wierzymy co dobitnie ujawnia ostatnia afera taśmowa.

Fakty: mamy 1 sztukę broni na 100 obywateli, w realiach trochę mniej. Za posiadanie choćby fragmentu wykopanego z ziemi reliktu który kiedyś był karabinem, grozi nam 8 lat pozbawienia wolności. Strzelcy i osoby chcące nabyć uprawnienie do posiadania broni są traktowane przez Policję i Sądy Wojewódzkie jako zło konieczne. Mimo upływu czasu polityka władz komunistycznych kontynuowana konsekwentnie przez władze z każdej strony sceny politycznej, przez 25 lat demokracji nie zmieniła tego stanu rzeczy. 

Dlaczego tak jest?

Wyjaśnia to dobrze krótka analiza „Posiadanie broni strzeleckiej przez osoby fizyczne: prawo, polityka, praktyka” napisane przez p. Marcina Mróz, wydawnictwa Biura Analiz Sejmowych. Mimo że analiza jest z roku 2009, nie straciła na aktualności:

„(…) istnieje związek między stosunkiem państwa do kwestii posiadania broni przez obywateli a jego doktryną obronną i doświadczeniem historycznym narodu w tym zakresie. W Europie za przykład może służyć z jednej strony Szwajcaria i Finlandia, z armią opartą na powszechnym poborze i uzbrojonymi obywatelami, a z drugiej strony Wielka Brytania, z armią zawodową i restrykcyjną polityką w zakresie reglamentacji broni. Państwo polskie, podobnie jak wiele innych państw środkowoeuropejskich, które po drugiej wojnie światowej zostały zwasalizowane przez ZSRR, jest pod tym względem specyficzne. Państwa te nie posiadały własnej, narodowej koncepcji strategicznej, a struktury obronne, które się w nich wykształciły, służyły koncepcji strategicznej suzerena. W tej sytuacji uzbrojony obywatel stanowił nie oparcie, lecz zagrożenie dla systemu obronnego.

Przełom demokratyczny gdzieniegdzie wyzwolił reakcję wobec istniejącego stanu rzeczy, gdzieniegdzie zaś należąca do poprzedniej epoki wizja bezpieczeństwa państwa w tym zakresie i jego struktury instytucjonalne okazały się zbyt trwałe. Jeden z ośrodków monitorujących rozprzestrzenienie broni strzeleckiej na świecie zauważa, że Polska „posiada najniższy odsetek indywidualnych posiadaczy broni spośród wszystkich większych krajów europejskich”, co wynikać ma ze spuścizny kulturowej okresu komunistycznego, ale wskazuje on też, że na przykład w Czechach, mimo podobnego dziedzictwa, prywatne posiadanie broni bardzo się upowszechniło. Spostrzeżenie to warto uzupełnić. Polska kultura narodowa wspiera się na tradycji społeczeństwa stanowego, w którym broń jest oznaką statusu. W kulturze czeskiej, tradycyjnie egalitarnej, mieszczańskiej i przemysłowej, broń jest tylko narzędziem, które może służyć każdemu. Dlatego w Czechach, inaczej niż w Polsce, reprezentanci państwa, na właściwych im płaszczyznach funkcjonowania zarówno policja, posiadająca broń z urzędu, jak i polityczne elity, które zapewne tak czy inaczej miałyby do niej dostęp, uznając prawo obywatela do posiadania broni nie mają poczucia, że rozciągają nań im jedynie przysługujący przywilej.

Warto przypomnieć, że w Polsce rzecznik stołecznej prokuratury stwierdził niegdyś jednoznacznie, iż wysoki funkcjonariusz państwowy „nie jest Jasiem Kowalskim”, bagatelizując fakt podarowania przez ministra spraw wewnętrznych broni premierowi i posiadania jej przez tego ostatniego przez kilka lat bez stosownego pozwolenia i rejestracji.”

Mimo że w Polsce od lat działają uznane organizacji zrzeszające strzelców czyli Polski Związek Strzelectwa Sportowego oraz Polski Związek Łowiecki, strzelcy przeważnie nie mogli liczyć na aktywność którejkolwiek z powyższych organizacji w celu normalizacji dostępu do broni Palnej. Gdyby nie „oddolna” i bardzo skuteczna merytoryczna praca Fundacji Rozwoju Strzelectwa prowadzonej przez Jarosława Lewandowskiego, skutkująca historyczną zmianą w marcu 2011 Ustawy o Broni i Amunicji nie mielibyśmy nawet okazji myśleć o posiadaniu broni palnej. W marcu zakończono uznaniowość Policji w zakresie udzielania pozwoleń na broń i wprowadzono jasne wymogi dla posiadania broni w Polsce. Jak jednak widać od krajów Europy dzieli nas przepaść

Powyższe bardzo smutne spostrzeżenia to duże wyzwanie dla Romb i innych organizacji. Szczególnie Ruch Obywatelski Miłośników Broni (www.romb.org.pl) ma zadanie i potencjał by w końcu  rozpocząć faktyczną, zorganizowaną, aktywną pracę ukierunkowaną na rozwój strzelectwa i posiadania broni w Polsce. Miejmy nadzieję, że najbliższe miesiące przyniosą w końcu profesjonalizację i zmiany w działaniu tej organizacji by stała się naprawdę skuteczna.

ta mapka stawia włosy na głowie

Tak. Mamy kompletnie nie przeszkolony strzelecko, rozbrojony naród, nie przygotowany do sytuacji awaryjnych, do zachowania podczas konfliktu, do obrony kraju, dobytku, bliskich. Mamy mniej broni na jednego obywatela niż praktycznie każdy z naszych sąsiadów. Litwy nie liczę, ich rządzący po prostu nie myślą. Gorszą sytuację mają już tylko Rumunia i Litwa. Nie wiem co można o nich napisać, dodam tylko że Polska nie powinna aspirować do sytuacji społecznej, gospodarczej i militarnej tych krajów. Nawet takie „komunistyczne” i „niedemokratyczne” kraje jak Białoruś, Ukraina czy Rosja nie bały się swoich obywateli tak bardzo jak nasze władze Polaków i nie rozbroiły ich do tego stopnia. Poniższa mapka przedstawia liczbę broni w rękach cywilów na 100 obywateli i odpowiednio (w nawiasie) miejsce na liście krajów pod tym względem.

posiadanie broni w EU

wiecie co jest największym problem?

największym problemem jest brak problemu.

Nie ma ogólnokrajowej dyskusji na ten temat. Ten problem w ogóle nie istnieje w dialogu społecznym, nie ma więc też konceptu na naprawienie tej sytuacji. Nie ma organizacji która by zabrała się za ten temat. Tak! Mamy 9 x mniej broni w rekach ludzi niż Rosja, 30x mniej niż Niemcy, 7 x mniej niż Białoruś. I wszystko ok.

  • „Przeszkolenie strzeleckie” (czyli strzelanie ze starej wiatrówki bo większość szkół nie ma nawet kbksów) na „Edukacji dla Bezpieczeństwa” (tak nazywa się teraz Przysposobienie Obronne) zajmuje tylko jedne zajęcia.
  • Armia nie potrafi nawet zbudować i nie ma pomysłu na faktyczną obronę cywilną czy nawet swoją rezerwę (vide projekt NSR), patrząc na dotychczasowe sukcesy na tym polu chyba lepiej żeby nie brali się za edukowaniu młodzieży i obywateli.
  • LOK – ta organizacja w praktyce nie istnieje i nie realizuje swojej funkcji. Zajrzyjcie na stronę lok (http://lok.org.pl/) Nie to nie jest szkoła nauki jazdy, to jest strona zarządu głównego. Organizacja Ligi Obrony Kraju skupia się teraz na szkoleniach na prawo jazdy…
  • PZSS – nie wiem więc nie będę się wypowiadał. Ale działania PZSS lub ich brak w odniesieniu do kolejnych ograniczeń dla strzelców wymyślanych przez KGP pozwala przypuszczać, że organizacja wymaga zmian pokoleniowych lub ogromnego wysiłku ze strony zewnętrznej organizacji by PZSS faktycznie zaczął działać w celu popularyzacji obronności, strzelectwa i nabywania uprawnień do posiadania.
  • Romb? – wszyscy którzy wiedzą o Romb nieco więcej niż z plakatów (z pistoletem i nożem) na wykopie, wiedzą że Romb w chwili obecnej to .. wydmuszka. Koncept teoretyczny, kilku ludzi działających samodzielnie i w sposób niezorganizowany, nie posiadający żadnego wpływu na władzę ani żadnej realnej organizacji. Przykro mi ale tak jest. Możne na walnym zebraniu które będzie wkrótce wszytko się zmieni i okaże się że będzie wspaniale.
  • Strzelec - cała nadzieja w Strzelcu (http://zs-strzelec.mil.pl/kg/) i poszczególnych stowarzyszeniach i klubach takich jak Obrona Narodowa - Ruch na Rzecz Obrony Terytorialnej (http://obronanarodowa.pl/) czy FIA (http://fia.com.pl/)

Chyba powinniśmy uczyć się od Rosji jak należy szkolić młodzież.

Nasz nieco agresywny sąsiad był w stanie zachować system szkolenia obronnego młodzieży i budowania kadr dla armii. Bo przecież sama broń w rękach cywili nie zwiększa automatycznie potencjału obronnego państwa. Natomiast posiadanie broni, pielęgnowanie i propagowanie kultury strzelectwa, umożliwienie obywatelom szkolenia się pod względem obronności i strzelania z wykorzystaniem broni krótkiej i długiej, usuwanie mitów na temat broni – to wszystko powoli buduje i kształtuje obywateli odpowiedzialnych i przygotowanych strzelecko do obrony kraju.

I z tym mało optymistycznym akcentem, kreślę się z uszanowaniem.

ps. jeśli nie wiesz czy możesz mieć broń, jeśli myślisz że prawo do posiadania broni zależy wciąż jeszcze od układów z komendantem lokalnej Policji, jeśli jesteś zdania że pozwolenie kosztuje krocie, –> zacznij od tego artykułu (ile kosztuje pozwolenie na broń część pierwsza i część druga) a potem po prostu zacznij od zapisania się do stowarzyszenia strzeleckiego lub klubu. Np ROMB, lub jeśli jesteś z Warszawy – dobrym pomysłem będzie nowo powstające Towarzystwo Strzeleckie.

Źródła:

  1. tabele zebrane przez „the Guardian” których wersja źródłowa dostępna jest pod https://docs.google.com/spreadsheet,
  2. wikipedia: http://en.wikipedia.org/wiki/Number_of_guns_per_capita_by_country
  • Pingback: Nowy polski pistolet! przed premierą | gunblog.eu()

  • ablad

    Witam
    Szczerze powiedzieć to jednym artykułem przekonałeś mnie do tego aby zwiększyć dostępność do broni w Polsce.
    Dla wyjaśnienia, jestem zdeklarowanym miłośnikiem broni (prawdziwej – nie zabawek w rodzaju ASG) i strzelam przy każdej nadarzającej się okazji. Do tej pory byłem przeciwnikiem upowszechnienia dostępu ze względu na zanik tradycji, umiejętności posługiwania się itp. Nie sztuka zabraniać, trzeba szkolić, uczyć i dążyć do wyrabiania nawyków.
    Słowo do artykułu o największym karabinie. Łuski od Vulcana są jednak „trochę” większe ( http://www.navweaps.com/Weapons/WNUS_Phalanx_Sabot_pic.jpg )

    Pozdrawiam

    • power

      No i fajnie. Te łuski to podobno właśnie od vulcana tylko przycięte. Ale nie znam się bo w końcu nie strzelałem z tego potwora.

  • Adrian Smyczyński

    Witam!
    Udzielę małego sprostowania co do organizacji, by była większa jasność sytuacji:
    LOK: Nie jest to prawdą, że LOK zajmuje się tylko i wyłącznie szkoleniami na prawo jazdy i innymi szkoleniami w stylu licencja na pracownika ochrony, popularyzujemy sporty obronne jak i strzelectwo czy to z karabinków pneumatycznych czy też broni palnej. Przeprowadzamy także biegi na Odznakę Sprawności Obronnej LOK, a skupienie wokół takich rzeczy jak szkolenia ma zapewnić przetrwanie organizacji, gdzie współcześnie, ani państwo, ani nikt inny nie jest zainteresowany wspomaganiem finansowym działań na rzecz obronności, jednym słowem robimy co możemy, ale bez większego finansowania dużo nie zrobimy. Jedna z naszych strzelnic ma rozpadające się karabinki pneumatyczne i szukamy sponsorów, jak tylko możemy, by je wymienić i uczyć strzelać na dobrym sprzęcie, ale jak to robić kiedy właśnie brakuje pieniędzy?
    PZSS: Zajmuje się typowo strzelectwem sportowym więc ciężko wymagać, by realizowało zadania umacniania obronności i zwiększania dostępu obywateli do broni osobistej w celach ochronnych, może co najwyżej próbować ułatwiać dostęp do broni w celach sportowych (co zresztą tak robi, a i łatwiej będąc zawodnikiem uzyskać broń w celach sportowych i dopiąć do tego np użycie w celu ochrony osobistej).
    Strzelec (a właściwie 3 różne organizacje strzeleckie które mamy w Polsce): Mogą być nadzieją na szkolenia obronne, ale te organizacje, nie mogą mieć żadnego wpływu na wydawania pozwoleń na broń, bo to zupełnie nie w ich gestii. One uczą musztry, działania zespołowego, sprawności fizycznej, dowodzenia i to jest super. Nie wiem jak tam wygląda u nich dokładnie szkolenie strzeleckie, ale pewnie nie mają żadnych strzelnic własnych, ani nie posiadają własnej broni tylko korzystają z zewnętrznych strzelnic, ale jak już mówiłem w kestii zmiany prawa, to nie ich działka.

    • Sentinel

      Według mnie jest pełna potrzeba (jedynym argumentem jest zapewnienie stałego dopływu gotówki i nic poza tym) zniesienia całkowicie monopolu PZSS na potwierdzenie kwalifikacji w zakresie licencji strzeleckich, patentów
      etc. Równie dobrze licencje strzeleckie mogą wydawać kluby strzeleckie (a ważną przyczyną może być członkostwo w klubie strzeleckim), który to klub w zależności od sekcji strzeleckich może być samodzielnie członkiem np. PZSS, Regionu IPSC czy też IDPA i tam odprowadzał by składki roczne za każdego z członków. W chwili obecnej wszystkie koszty ponoszą i tak sami strzelcy, co przy monopolu PZSS i co rocznym, obowiązkowym opłacaniu licencji, składek na PZSS, kluby strzeleckie, Region IPSC, IDPA etc powoduje, że koszty uprawianie strzelectwa a więc tym samym i utrzymania niejako zasadności pozwolenia na broń rosną wręcz arytmetycznie do góry. Zbyt wiele rączek wyciąga łapkę po kasę, i taki jest główny (nie udawajmy, że nie) cel istnienia PZSS. Według mnie strzelec należy do klubu (i to powinna być jedyna przesłanka, oczywiście jakiś staż, starty, licencja klubowa etc) i tam płaci składkę roczną oraz wpisowe przy wstępowaniu a reszta składek dla poszczególnych sekcji strzeleckich w klubie i składek do związków sportowego strzelectwa opłaca klub. Jasne, proste i przyjazne rozwiązanie. Druga droga to niezrzeszony strzelec sportowy i tutaj powinien samodzielnie wybierać związek (PZSS, IPSC, IDPA) i to te związki, regiony wydają licencję i zbierają składki. Oddzielną kwestią powinny być uprawnienia instruktorskie. Tutaj była, powinna to być
      jedyna, ważna przyczyna do uzyskania pozwolenia na broń.

  • jop0-2

    żydokomuna boi się powstania zbrojnego w celu ich przepędzenia Dopóki nie będą nami rządzić polacy z głową i jajami nic się nie zmieni Musimy potencjalnych agresorów (rosję) odstraszać kijami i nożami Dostęp do broni niby jest ale to drogie przedsięwzięcie i czasochłonne bo urzędasowi się nie śpieszy wydać pozwolenia (takie wytyczne)

  • koles

    i cale szczescie bo polskie tempaki odrazu by sie powystrzelaly!!!

  • bezbronimidobrze

    taa a mi jakos broni nie brakuje, juz sobie wyobrazam tych ograniczonych umysłowo ludzi z bronią krótką w ręku, którzy na chwile obecną tylko ewentualnie Ci pomogą pięścią problem rozwiązać… Albo wyobrażacie sobie Kraków i ich broń białą (powszechnie przez nich używaną) zamienioną na broń, z jednej strony by się szybciej wykończyli ale z drugiej zagrożenie dla statystycznego Kowalskiego byłoby znacznie większe. Jest mi dobrze tak jak jest i nie oczekuje zmian w tym temacie.

    • asoaq

      czy ty tępy jesteś ? kto ci mówi o dawaniu pozwolenia na broń dla umysłowo chorych ? ?

      Właśnie przez takich ciołków jak ty, jest jak jest, przestępcy, terroryści czy takie Breviki broń mają nielegalną, a społeczeństwo jest rozbrojone i bezbronne.

    • power

      Musze Cię zmartwić że od dłuższego czasu każdy może sobie kupić bardzo skuteczny rewolwer czarnoprochowy. Nic mu nie brakuje, robi duże dziury. Można go nosić, jest wygodny w obsludze, Nie ładuje się go za szybko (ale nie jakoś dramatycznie nosi się takie gilzy które mają w sobie to wszystko co powinien miec nabój – wprowadza sie je podobnie ) ale można np kupić dwa. Są do dostania za .. 700 zł? Np tutaj. http://allegro.pl/listing/listing.php?bmatch=s0-kol-1209&category=16533&order=p&search_scope=category-16533&string=rewolwer
      I tak od wielu lat. Jakoś nie słyszy się o wykańczających sie ludziach, napadach.. Naprawde mamy więcej rozumu niż przypuszczasz i nie jesteśmy my Polacy „małpami z brzytwą” którym jak dać broń to sie powystrzelają.

      Ale oczywiście masz prawo do własnego zdania. Broń palna nie jest dla wszystkich, na pewno trzeba chcieć nabyć uprawnienie i chcieć strzelać. Spróbuj kiedyś. pozdrawiam!

      • Piotr Quaz

        Mając remingtona 1858 i bęben do wymiany (zajmuje od 5 do 10 sekund) ma się 12 strzałów, z których każdy wyrywa kawałek ciała wielkości talerza, urywa nogę, a przy trafieniu w kręgosłu łamie trafionego na pół. Takie coś jest straszniejsze w użyciu od standardowej dziewiątki z opłaszczowaną amunicją. I za parę-paręnaście stów można to mieć w domu. Sporo ludzi to ma, a na razie popełniono tylko jedno zabójstwo, gdy zdradzany mąż umówił się na rozmowę z gachem żony, poczuł się zagrożony i urwał gachowi połowę ciała opróżniając magazynek czarnoprochowca (dozwolonego bez pozwoleń, przypominam!!!)

        Taki „bezbronimidobrze” jest świetnym reprezentantem matołków, którzy w sposób nielogiczny i nieracjonalny – jak to zwykle przerażeni wolnością niewolnicy – powinni protestować przeciwko dawaniu zezwoleń na samochody, które są znacznie bardziej śmiercionośne niż taka beretta 92. No bo jakże to – damy pozwolenia na samochody, to ludzie będą się przecież najeżdżać, zderzać i zabijać!!! Tymczasem „bezbronimidobrze” wsiada rano do wozu przydzielonego przez jego korpo i popinkala wśród innych do miejsca pracy, gdzie będzie wygłaszał swoje dyrdymały zachwyconym koleżankom w kuchence przy mikrofali – i nie kojarzy, że akceptuje bez wątpliwości fakt dopuszczenia prywatnych ludzi do posiadania samochodów mimo strat i niebezpieczeństw, które niosą.

        Idiotyczny zarzut „bo broń służy do zabijania” uprzedzę od razu: dozabijania służy to, czego do zabijania się użyje, na przykład foliowa torebka jednorazowa ze sklepu założona na głowę. Czyżby tarzysz „bezbronimidobrze” chciał ograniczyć dostęp do widelców? do kijów? do poduszek? sznurków? Nie. I w ten sposób demonstruje swoją śmieszność wypływającą wprost z braku logiki. Pistolet może służyć jako zabawka do strzelania do celu, podobnie jak długopis może służyć jako broń do zabicia kolegi przez wbicie go w tętnicę szyjną albo wepchanie przez nos do mózgu. Wszystko zależy od człowieka, nie od przedmiotu.

  • refleksja

    W kraju, w którym wszystko jest niechlujnie zorganizowane, od sądów poczynając, na ochronie zdrowia i życia obywateli kończąc, trudno oczekiwać, by istniały służby cywilne i wojskowe, mogące skutecznie bronić społeczeństwo przed agresją. Sarmatom w XVIII wieku też się wydawało, że potęgą są i basta. 50 lat nie starczy naprawiać tego, co roztrwoniono i zaniedbywano przez 25.

  • mathrick

    Tia, ponieważ to broń indywidualna stanowi podstawę obronności kraju w XXI w, a nie wysoce wyszkolona armia zawodowa, która ma wieloletnią wiedzę i doświadczenie potrzebne do panowania nad współczesnym, technologicznym polem walki. Jak dobitnie pokazuje przykład USA, idącego tym tropem (o czekaj, przecież USA ma armię zawodową! O zgrozo!), z powszechnego posiadania broni przez obywateli płyną same korzyści, na ulicach panuje spokój, a ludziom żyje się dostatniej. Rozczarowałem się tylko brakiem odnośnika do światłych szafarzy wiedzy nt. broni z NRA.

    Artykuł jest durny, bo zupełnie z dupy próbuje tworzyć jakieś związki między bronią wśród obywateli, a obronnością kraju, prezentując dokładnie zero danych które by taki związek mogły sugerować albo uzasadniać. Chcerz strzelać? Super, uważam to za rewelacyjną rozrywkę, bawiłem się setnie w czasie dwóch wizyt na chorzowskiej strzelnicy (tej samej, gdzie później popapraniec zastrzelił instruktora). W Polsce mamy przyzwoite prawo, gdzie strzelnica z wyszkoloną kadrą wystarcza, żeby każdy pełnoletni mógł sobie postrzelać, a nie poronionego potworka jak np. w Australii, gdzie żeby strzelać na strzelnicy, musisz mieć pozwolenie na broń, a żeby dostać pozwolenie, musisz mieć egzamin ze strzelania na strzelnicy… Kręci Cię temat na tyle, żeby rozwijać wiedzę, starać się o pozwolenie? Super, to fajne hobby jest. Ale bądź łaskaw ograniczać się do tego, o czym wiesz, a nie wymyślać niczym niepoparte tezy o pospolitym ruszeniu, których nie powstydziłby się teksański republikanin albo szlachcic na zajeździe,

    • sun

      Czyli 10 milionów sztuk broni palnej w rękach 10 milionów przeszkolonych ludzi nie ma związku z obronnością kraju? Brzmi sensownie…

      • mathrick

        Nie ma. Może mieć związek z działaniami partyzanckimi, w przypadku okupacji kraju. Ale w starciu z przeciwnikiem dysponującym współczesną armią ze współczesnym uzbrojeniem i systemami zarządzania polem walki, broń indywidualna nie ma żadnego znaczenia. Jest to zresztą wniosek do którego WP również doszło i przestało się bawić w poborowych, bo wartość „żołnierza” po 6-miesięcznym przeszkoleniu zasadniczym jest taka sama, jak wartość chirurga po 6-miesięcznym przeszkoleniu zasadniczym, czyli żadna. Zwłaszcza jak ci żołnierze głównie się składają z ludzi którzy nie mieli na tyle perspektyw lub wykształcenia, żeby się móc (albo chcieć) od wojaka wywinąć. Znajomość broni indywidualnej tylko minimalnie sprawę polepsza, bo broń to jest z reguły ostatnie zmartwienie armii. Liczy się taktyka, komunikacja, logistyka, wsparcie. Bez tego nie będzie komu i po co używać tej broni, bo w starciu dalekosiężnym atakiem powietrznym kierowanym wywiadem elektronicznym, Twoja śmieszna 9mm pukawka posłuży wyłącznie do nabicia sińców na udach jak będziesz uciekał.

        Współczesne pole walki wymaga wysokiej klasy specjalistów którzy dokonali wyboru zawodowego i siedzą w tym na stałe, a nie ludzi którym ktoś pokazał którą stroną ogniste kije zwracać do przeciwnika i następnie kazał przypuścić szturm. Jeśli ciągnie Cię broń, wojsko i chcesz się przysłużyć obronności, jestem przekonany, że WP z chęcią przyjmie ludzi z zacięciem, pod warunkiem że masz dość wykształcenia którym się możesz pochwalić. WP i obronność nie potrzebuje natomiast kozaków którzy nie mają zielonego pojęcia jak wojsko w XXI w. funkcjonuje, a którym się wydaje że od maźnięcia się zieloną farbką zrobili się obrońcami kraju.

        • Piotr Quaz

          Ależ piszecie brednie, tarzyszu. Jeśli byście w sposób rozumny i kompetentny prześledzili konflikty światowe końca XX i początku XXI wieku, to byście zwrócili uwagę, jak hajtech nijak się ma do faktycznych militarnych i politycznych efektów działań wojenych. Oto niedawniutko hajtechowe siły NATO wycofały się z Afganistanu i Iraku po poniesieniu faktycznej klęski politycznej i militarnej w starciu z ludźmi, którzy są miejscowi, z bronią obcują za pan brat na co dzień, choć jej nie czyszczą, bo im się nie chce, a najbardziej lubią obok kałachów lee-enfieldy z czasów 2. wojny światowej. Małe oddziały ludzi z karabinami, o podstawowym przeszkoleniu inżynieryjno-saperskim, zapobiegły pełnej dominacji militarnej owej hajtechowej armii na teoretycznie opanowanym terytorium – w praktyce opanowanym tylko w niewielkim procencie.

          Każda z wojen choćby poczynając od sowieckiego wjazdu do Afganistanu dowiodła, że podbój kraju to jedno, a panowanie nad nim w starciu z mobilnymi grupami strzelców to drugie. Żadna armia sobie z tym nie poradziła. Wasze, tarzyszu, pojęcie o wojnie ogranicza się do zachwytu nad rozpierduchą wykonywaną przez f-22 przy użyciu JDAMów z wykorzystaniem FLIRa i zasobnika Litening w najnowszej wersji. Tymczasem wojna to narzędzie polityki, a kalkuluje sie koszty podjęcia działań pod względem nie tylko wyniku kampanii, ale także kosztów ekonomicznych, ludzkich, społecznych itd. Rzetelnie uzbrojeni obywatele to gigantyczny czynnik odstraszający – przypomnę siłę społeczną i polityczną ruchu matek żołnierskich w sowietach w czasie wojny afgańskiej i później czeczeńskiej, gdy pociągi przywoziły Gruz200 wyprodukowany przez tak lekceważonych przez was uzbrojonych ochotników.

          Wojna to zlożona rzecz, tarzyszu. Przetrzyjcie ślepka, chłopczyku, i zacznijcie myśleć jak dorosły, zamiast pisać idiotyzmy ponoć uzasadniające, że „artykuł jest durny” – bo wam się podoba, jak obserwując na HUDzie cel pilot „apache’a” samym wzrokiem celuje i odpala nieuchronną rakietę za milion baniek. Popisaliście się wyłącznie ignorancją. Idźcie trochę poczytać, z łaski swojej, zanim napiszecie kolejnego knota.

    • MW

      Akurat kolego USA ma swoją OBRONĘ CYWILNĄ zwaną NATIONAL GUARD – to jest komponent ich obrony terytorialnej w oparciu o cywli

  • Tadeusz Łapanowski

    Ludzie którzy nami rządzą po prostu wezmą dupy w troki i uciekną . W 1939 przez Zaleszczyki a teraz do Niemiec. Rosjanie wzorem 1939 roku zrobią im korytarz i poczekają grzecznie żeby tamci zdążyli popakować wszystkie swoje dobra. Rządzącym jest obojętne kto ich zastąpi .

  • Pingback: Broń palna w rękach obywateli - Z dnia wczorajszego przemyślenia()

  • Pingback: BEZBRONNA POLSKA | multishoper()

  • Pingback: Rozbrojony kraj. | socjolocja()

Gunblog - Broń PalnaGunblog - Broń PalnaGunblog - Broń PalnaGunblog - Broń Palna