Share
Co tam się stało w Podstolicach?

Co tam się stało w Podstolicach?

Nie pamiętam podobnego przypadku

W niedzielę w południe na strzelnicę w Podstolicach przyjechała Policja, bo mieszkańcy w oddalonej o kilometr dalej miejscowości Opatówko – Olendry zgłosili że pociski uderzają w zabudowania, ziemię, staw, słyszeli też świst kul.

 

A na TVN24 tak:

Ostrzelana miejscowość

Kule świszczały pod domami, mieszkańcy wsi się chowali. "Impreza strzelecka dwa kilometry dalej""Co tu się dzieje? Jakieś fajerwerki puszczają?" – dziwiły się dzieci, bawiące się na podwórzu we wsi Opatówko w powiecie wrzesińskim. Nad ich głowami przelatywały pociski wystrzelone na strzelnicy znajdującej się w sąsiedniej wsi. Kule uszkodziły elewacje domów. Jak do tego doszło? Wyjaśnia policja. (http://www.tvn24.pl)

Opublikowany przez polskie-sluzby.pl 14 maja 2018

W opisywanej sytuacji w czasie zdarzenia, na strzelnicy odbywały się 2 wydarzenia:

  • zawody strzeleckie ligi 3GUN w których uczestniczyło kilkudziesięciu zawodników strzelectwa sportowego, posiadaczy pozwolenia na broń – można powiedzieć grupa najlepiej wyszkolonych i precyzyjnych strzelców w Polsce.  Ci strzelali na dwóch osiach – Rogacz (oś 100m) – strzela się w kierunku północnym oraz na osi Bażant (pole rzutkowe – przeloty) ale z wałami z 3 stron czyli w kierunku północno-wschodnim i wschodnim. Na obrazku kierunki strzelań z niedzieli zaznaczone są na niebiesko.
  • równocześnie na osi Dzik (oś 50m) prowadzone były strzelania otwarte dla osób chętnych – w tym nie posiadających pozwolenia na broń, organizowane przez lokalną firmę szkoleniową. Z osi tej strzela się w kierunku wschodnim / południowo wschodnim – zaznaczone na zdjęciu na czerwono. Na na przedłużeniu tej osi znajduje się miejscowość Opatówek Olędry oddalona o ponad kilometr z której przyszły doniesienia.

Kowal zawinił, Cygana powiesili

Trzeba jasno napisać że nie wiemy z jakiej broni strzelano, i na odległościach na których kule mogły dolecieć do zabudowań (ponad 1 kilometr) posiadały ograniczoną energię, szczególnie jeśli doszło np do rykoszetu. Teoretyzować w tabelach balistycznych można wiele, ale faktyczna możliwość zranienia czy zabicia jest dyskusyjna. Mimo to ten incydent wzbudził duże poruszenie w środowisku posiadaczy broni.
Po wizycie Policji ustalono to co na obrazku poniżej – że zawodnicy nie strzelają w kierunku w którym leży miejscowość Opatówko Olędry. A więc zawody trwały dalej bez przeszkód. Wstrzymano za to strzelania na osi Dzik której kierunek wskazuje tą miejscowość. Osoby strzelające na osi dzik zakończyły zajęcia i opuściły strzelnicę bez przeszkód. Dopiero po jakimś czasie gdy kończyły się zawody, okazało się, że Policja na żądanie prokuratora zablokowała wyjazd ze strzelnicy, zatrzymała do wyjaśnienia kilkadziesiąt osób – zawodników strzelających w innym kierunku niż miejscowość. Przystąpiono do czynności zleconych przez Prokuratora –  wszyscy uczestnicy zawodów musieli zdać Policji całą swoją broń. Ku poruszeniu zarówno policjantów – którzy musieli zabezpieczyć około 70 sztuk broni, jak i uczestników którzy musieli zdać dosyć drogą broń mimo że ze sprawą nie mieli nic wspólnego. Niestety zadziałała odpowiedzialność zbiorowa i nie oglądając się na faktyczne okoliczności – zabrano broń wszystkim. I to każdą broń, nawet tą która nie była wykorzystywana w czasie zawodów, po prostu uczestnicy zawodów mieli w ją pod nadzorem. Policja zabrała więc karabinki i pistolety bocznego zapłonu (których zasięg to 200-300m), strzelby gładko-lufowe (zasięg broni śrutowej około 70m) oraz pistolety używane do strzelania na krótkie odległości.
Oczywiście rozumiemy czynności wykonywane w trybie pilnym w niedzielę, na zlecenie Prokuratora, który pewnie czas spędzał przy grillu i podejmował decyzje zdalnie – rozumiemy też konieczność zabezpieczenia dowodów w sprawie. Mamy jednak nadzieję że zadziała logika i zdrowy rozsądek, a poszkodowane osoby – uczestnicy zawodów nie będą musieli czekać po 2 lata, podczas ich broń będzie niszczała przetrzymywana na Policji (broń nie czyszczona po strzelaniu rdzewieje po prostu i straty mogą być kosztowne) i poddawana kosztownym ekspertyzom. Można łatwo ustalić jaki był kaliber pocisków które doleciały do miejscowości Opatówko Olędry lub zbierając zeznania gdzie dane osoby były, gdzie kierowały broń, kto oddawał strzały i w jakim kierunku.
Niewątpliwie wszystkie zajęcia i zawody strzeleckie odbywają się w specjalnym reżimie i według bardzo ostrych zasad bezpieczeństwa – dyskwalifikacja grozi nawet za samo skierowanie broni pod kątem większym niż dopuszczalnym od bezpiecznego kierunku, a nawet za posiadanie przy sobie amunicji w danym miejscu.  Każdy strzał jest liczony. Każde strzelanie jest rejestrowane co do czasu, broni, zawodnika itd. Większość przebiegów na zawodach jest filmowana. Na każde użycie broni są dziesiątki świadków.

Większa swoboda z bronią panuje na ulicy, niż na zawodach strzeleckich

Możemy być pewni 2 rzeczy. Ludzie których spisywała Policja nie mieli z tym nic wspólnego. Osoby którym broń zabrano to grupa najlepiej wyszkolonych i precyzyjnych strzelców w Polsce. Ludzi prawie zawodowo traktujących swoją karierę strzelecką i przepisy bezpieczeństwa. Możemy też być pewni, że na zawodach w wyjątkowo kontrolowanym otoczeniu, ze szczególnym uwzględnieniem zasad bezpieczeństwa, gdzie każdy strzał jest liczony – nie doszło do naruszenia przepisów. Rygory bezpieczeństwa w tym sporcie są bardzo wyśrubowane. Zawodnik, który złamie kąty bezpieczeństwa (kąt skierowania broni) jest dyskwalifikowany, a same tory strzeleckie są tak budowane, aby pociski, nawet pomimo ewentualnego błędu zawodnika nie opuściły strzelnicy. Broń ma się przy sobie rozładowaną, zabezpieczona, oznaczoną tzw. flagami bezpieczeństwa. W niektóre strefy na zawodach nie można wejść mając przy sobie choćby …pudełko amunicji. Innymi słowy nie ma możliwości aby w czasie zawodów, cokolwiek wyleciało poza kulochwyt strzelnicy. Każdy tor przed zawodami jest dodatkowo przestrzeliwany przez kilku-kilkunastu sędziów liniowych (ludzi o różnej posturze), którzy sprawdzają poprawność ustawienia celi na torze. Jeżeli cokolwiek budzi wątpliwości, jest przebudowane. Same strzelania odbywają się w pozycji stojącej, z lufą skierowaną w dół lub max na wprost kulochwytu, gdzie cele są max na wysokości 1.5m, a kulochwyt ma 4-5m wysokości.

Strzelnica jest bezpieczna

W sposób oczywisty, tak samo jak zarządca prawidłowo oznaczonej i zabezpieczonej drogi nie ponosi odpowiedzialności za wypadki na niej, tak strzelnica nie ponosi winy za błąd użytkownika, zaniechanie, zwykły wypadek lub naruszenie zasad bezpieczeństwa. Podstolice to jedna z wielu strzelnic myśliwskich i posiada kilka osi strzeleckich. Należy podkreślić że strzelnica jest odpowiedzialna, zgodnie z przepisami, za uniemożliwienie wydostania się pocisków poza strzelnicę – tylko tych oddawanych zgodnie z regulaminem strzelnicy. Rozsądny przepis, bo jeśli ktoś postanowi strzelać w powietrze (bo stwierdzi, że chce trafić na 3 lata do więzienia) to zarządca strzelnicy nie jest w stanie przed tym uchronić, czy za to odpowiadać. Strzelnica Podstolice jest systematycznie rozbudowywana, a na poszczególnych osiach dodawano wały i zabezpieczenia. Możemy założyć, że urządzenia na tej strzelnicy (kulochwyt i tzw przechwytywacze) zapewniają bezpieczeństwo. Trzeba podkreślić, że przez wiele lat funkcjonowania strzelnicy nie zaistniały żadne problemy czy skargi z nią związane. Strzelnica nie była też uciążliwa dla mieszkańców bo mieści się w (ostatnio przetrzebionym przez nawałnice) lesie. Główny kulochwyt ma blisko 5 metrów a i pozostałe są dosyć wysokie co widać na tym zdjęciu:

Co się stało?

Widać z powyższego że prawdopodobnie odpowiedzialnym za zdarzenie jest uczestnik otwartych zajęć który korzystał z oferty strzelań komercyjnych, prowadzonych obok zawodów strzeleckich na osi „Dzik”. Każdy może przyjść na strzelnicę i spróbować swoich sił. Osoba ta powinna pozostawać pod ciągłym nadzorem i albo brak umiejętności, albo wystarczającej uwagi doprowadził do tego zdarzenia. Teraz jak to się mogło stać – strzelania muszą odbywać się tak jak na głównym zdjęciu w artykule – osoba strzela, a instruktor jest za nią i kontroluje to strzelanie. Na pewno prowadzący strzelanie może reagować, ale nie zapobiec każdemu zachowaniu osoby strzelającej. Niewątpliwie jednak powinien ją kontrolować. Na chwilę obecną możemy tylko przypuszczać, że winny jest uczestnik komercyjnych zajęć, być może nie posiadacz broni, tylko osoba która chciała spróbować strzelania. Albo strzelał w sposób niezgodny z regulaminem strzelnicy – brak wiedzy, głupota, brak nadzoru. Albo po prostu nie opanował broni i nieumyślnie złamał zasady bezpieczeństwa. Poszkodowani zostali nie tylko mieszkańcy których ta sprawa poruszyła, ale w głównym stopniu strzelcy – wszyscy uczestnicy zawodów będący na strzelnicy. Poszkodowani jesteśmy my wszyscy bo na pewno możemy spodziewać się histerycznych tytułów – koledzy z TVNu czy Super Ekspresu nas nie zawiedli: „jak na wojnie” „jak na froncie”, „strefa wojny” itp. Na pewno też jakiś populista – hoplofob wykorzysta ten incydent (który nie miał nigdy wcześniej miejsca) do ataku na rozsądne warunki wydawania pozwoleń i na potrzeby środowiska strzeleckiego, w zakresie posiadania broni palnej w Polsce.

Co dalej? Odpowiedzialność zbiorowa? Histeria i sensacje?

Do takiej sytuacji może dojść tylko w wypadku umyślnego złamania regulaminu strzelnicy i zasad bezpieczeństwa lub nie opanowania broni przez jedną jedyną nieprzeszkoloną osobę – np taką która nie posiada pozwolenia i przychodzi strzelać rekreacyjnie. Najpewniej nie bez winy są osoby które to strzelanie „rekreacyjne” prowadziły, aczkolwiek nie ferowałbym wyrokami. Ludzki błąd można zmitygować ale nie można każdemu zachowaniu zapobiec. Możemy z to być pewni, że każdy posiadacz broni (osoba która musi przejść szkolenie, jest badana psychologicznie, ma nieposzlakowaną opinię) jest świadomy sankcji za naruszenie zasad bezpieczeństwa na strzelnicy. Nie było takiego zdarzenia jeszcze mimo że tysiące ludzi co tydzień chodzą na strzelnice. Nie ma co szukać sensacji, trzeba dać Policji i Prokuraturze pracować.

Na pewno parszywe byłoby rozpoczynanie dyskusji „czy Polacy powinni mieć łatwy i powszechny dostęp do broni” Samo pytanie jest durne bo dostęp jest … powiedzmy powszechny bo każda osoba przebadana przez psychologa i nigdy nie karana i o nieposzlakowanej opinii, która dodatkowo zda egzamin, może mieć pozwolenie. Prawie tak jak każdy może pójść i zdać egzamin na prawo jazdy. Ale dostęp na pewno nie jest łatwy: staż by uzyskać pozwolenie sportowe to 3 miesiące, większość posiadaczy broni – ponad 400 tyś sztuk posiadanej broni to pozwolenia na broń myśliwską, gdzie staż myśliwski trwa minimum rok!, wreszcie egzamin przez Policją na broń kolekcjonerską to kosztowna (około 1200 zł) procedura składająca się z części praktycznej i teoretycznej, do której niektórzy przygotowują się całe miesiące. Same postępowania administracyjne przed Policją w celu uzyskania pozwolenia trwają po 2 miesiące. Więc nie ma w tym nic łatwego ani szybkiego.

Ubolewamy nad sprawą równocześnie cieszymy się że nikomu nic się nie stało. Postępowanie jest w toku i mamy nadzieję, że sprawa ta zostanie wkrótce wyjaśniona a sprawcy ukarani. Mamy też nadzieję, że zabrana broń (po ustaleniu w jakim kalibrze są pociski które najpewniej doleciały do miejscowości Opatówko) zostanie niezwłocznie zwrócona właścicielom, bo jakoś nam się wydaje że nie znajdzie się tam pocisków w kalibrze wykorzystywanym przez zawodników. Miejmy też nadzieje że sprawa nie zatrzyma nam strzelectwa sportowego na całe lata z powodu gonienia za sensacją lub po prostu zaniechania prokuratury.

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
0 Odpowiedzi w wątku
0 Followers
 
Najpopularniejsze komentarze
Najgorętsze komentarze
1 Autorzy komentarzy
Damian S Ostatni autorzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Damian S
Gość
Damian S

Czy są jakiekolwiek nowe informacje na temat strzelnicy i tego co tam zaszło?