Share

„Środowisko strzeleckie” i majowe przemyślenia

Tak to się robi w USA!

Problem jest ten sam jak u nas, ale w USA  szuka się POROZUMIENIA pomiędzy fanami taktycznych ćwiczeń a obrońcami miru domowego i wolności a fanami broni w biedronce a myśliwymi i strzelcami sportowymi. Colin Noir mówi jasno co jest potrzebne środowisku strzeleckiemu.  Zobaczyłem to na grupie https://www.facebook.com/groups/bronpalna gdzie ktoś napisał ciekawą opinię wrzucając ten film. To co napisał uderzyło mnie bo jestem chyba częścią tego problemu:
Współpracy między poszczególnymi środowiskami użytkowników broni nie będzie tak długo, jak długo nie znajdziemy w sobie tolerancji dla tych, dla których posiadanie broni jest czymś innym niż dla nas: jeżeli ci dla których broń to wyłącznie rozrywka (sport, kolekcja, polowanie) nie będą tolerować tego, że inni traktują broń „śmiertelnie poważnie” w kategoriach obrony (siebie, rodziny, państwa) czy wręcz aktu politycznego. I Vice Versa.
W środowisku słychać ciągłe marudzenie na to, że „strzelcy nie potrafią się zjednoczyć”, przerywane śmieszkowaniem z grup użytkowników broni, które postrzegają ją w innych kategoriach niż śmieszkujący.
I tak myślę że to do czego dążymy, czyli ZJEDNOCZENIE ŚRODOWISKA juz się dzieje – jest taka inicjatywa, nazywa się Firearms United. W ubiegłym roku zorganizowałem spotkanie https://www.facebook.com/FirearmsUnitedPoland/posts/728659940655  Zaprosiliśmy na nie kilkanaście klubów. Powolutku się to robi, bo wszyscy robią „strzelectwo” w godzinach wolnych od pracy, bez pieniędzy i etatów (w przeciwieństwie do KGP, MSWIA gdzie etatów mnogo). Ale idziemy do przodu i robi się reprezentacja. Tylko co właściwie trzeba byśmy mieli faktyczną reprezentację, grupę ludzi pracujących by strzelectwo jako zjawisko miało swoje miejsce w tym kraju.

Jak to się robi w Polsce (lub dowolnym kraju w zasadzie)?

ROBI SIĘ ORGANIZACJĘ – np FirearmsUnited. Ta deleguje ZASOBY (kto za co odpowiedzialny, kto świadczy pracę w jakim zakresie) i potwierdza CELE (główne które muszą być uzyskane i poboczne). Trzeba jej reprezentacji – kluby, strzelnice, firmy z branży podpisują papiery – daje się pełnomocnictwo danej ORGANIZACJI  do działania. Tak sie to robi, i to się dzieje. 
FINANSUJE SIĘ DZIAŁANIA – robi się składkę na rzecz tej organizacji. Koszty są znikome – pare opinii i analiz przygotowywanych przez specjalistów, trochę działań marketingowych. Pomniejsze koszty spotkań. To są niewielkie środki które kluby, sklepy i strzelnice mają. Są potrzebne na prawników, na analizy i pracę merytoryczną, na marketing bezpośredni. Nie da się pracować z mon / mswia / kgp w sposób chaotyczny, nie terminowy, ad hoc, w chwili wolnej po robocie.
USTALA SIĘ PLAN MARKETINGOWY – czyli to na co kładziemy akcenty promując strzelectwo. Czy do opinii publicznej dociera bardziej to prawo do obrony domu i strzelania do bandytow, czy prawo do bycie przeszkolonym strzelecko, czy pielęgnowanie historycznej tradycji strzelectwa i związków strzeleckich, czy strzelectwo w kontekście przygotowania patriotycznego, obronnego zorientowanego na uzupełnienie szkoleń np organizowanych przez WOT? 
ORGANIZACJA PRACUJE– to znaczy liderzy organizacji muszą znaleźć ludzi, zlecić im zadania, ustalić plan i terminy. A ludzie muszą to robić bo to ważniejsze niż kolejne spotkanie na strzelnicy, trening, udział w zawodach czy siedzenie na forach na internetach.

Co jest problemem?

–> To że my jako Naród mamy generalny problem z dochodzeniem do konsensu, do kompromisów, do spokojnej rozmowy i z zaufaniem. Choćby podstawowym zaufaniem! Mamy wypracowany przez lata opór wobec władzy – każda władza jest zła. Mamy problem z akceptacją ról, organizacji, struktur itd. Wreszcie nie mamy dla siebie Znacie te powiedzenia „gdzie 2 Polaków tam 3 opinie„? albo nieco złośliwa opinia Voltaire’a „Jeden Polak to istny czar, dwóch Polaków – to awantura, trzech Polaków – och, to już jest polski problem” – należy dodać to że komentował w ten sposób rozbiór Polski. Ale powiedzenie słowackie: „Gdy się dwaj Polacy zejdą, to w trzy strony się rozejdą„, podobnie jak „Polak na zagrodzie równy wojewodzie” – nie wzięły się z nikąd. Pominę całość tego co stwierdził marszałek Piłsudski: „Naród wspaniały tylko ludzie… ” ale to co powiedział w sali malinowej hotelu Bristol w lipcu 23 roku muszę zacytować: „Polska, sami Polacy to twierdzili, nierządem stoi. Polska to jest prywata, Polska to jest zła wola. Polska to jest anarchia. I jeśliśmy po upadku mieli sympatię dla siebie, to nigdy nie mieliśmy szacunku dla siebie. Nie zaufanie, a niepewność wzbudzaliśmy i stąd chęć narzucania nam opiekunów, wyznaczonych dla narodu anarchii, niemocy, swawoli, dla narodu, który się do upadku doprowadził prywatą, nieznoszącą żadnej władzy.” . Dodajmy że opinia ta o naszej zdolności do rozmowy, kompromisu, wzajemnego poszanowania jest tożsama zarówno dla tych z lewej jak i prawej strony. Roman Dmowski: „Każdy naród ma inną etykę odpowiednio do swej wartości cywilizacyjnej, do stopnia społecznego rozwoju. Naród nasz, który niezaprzeczalnie niżej stoi w rozwoju od przodujących w cywilizacji narodów europejskich, jeżeli ustępuje im pod względem moralnym, to właśnie przez mniejszą zdolność poszanowania godności ludzkiej w sobie i w innych.” Kogoś to obraża? Ktoś się śmieje z tego? Z siebie samych się śmiejecie. Cyprian Kamil Norwid: „Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno
–> Brak zaufania: zgodnie z informacjami CBOS (BS/29/2010) Pomimo dość dużego zaufania Polaków w sferze prywatnej, a więc w stosunku do rodziny, znajomych, sąsiadów, proboszcza czy lokalnych działaczy społecznych, ogólnie rzecz biorąc, respondenci opowiadają się raczej za zachowaniem ostrożności w stosunkach z innymi ludźmi  (72%) niż za zbytnią otwartością na nieznajomych. O tym, że większości ludzi można ufać, jest przekonany obecnie – tak jak przed dwoma laty − tylko co czwarty ankietowany (26%). To jedno zdanie nie pokazuje ogólnej tendencji którą możemy zobaczyć na wykresach:

Uważamy że w stosunkach z innymi ludźmi trzeba być BARDZO OSTROŻNYM. Takiego zdania jest ponad 70% Polaków!

Zrzut ekranu 2014-03-28 o 22.16.02

Co więcej np około 20% polaków nie ufa („…raczej mam zaufanie”) zbytnio swojej najbliższej rodzinie – małżonkowi, dziecku lub rodzicowi! Większość „” (piękny oksymoron – „raczej ufam” ;))) swoim sąsiadom, znajomym, dalszej rodzinie a około 10% zdecydowanie im nie ufa.

Zrzut ekranu 2014-03-28 o 22.15.21

–> To że środowisko strzeleckie, ludzie którzy mają energię i chęć do działania i jeszcze interesują się prawem do broni, jest pełne pobudzonych ludzi mających toksyczne emocje lub niezdolnych do porozumienia. Ludzi którzy nie znoszą aktywności innych i nie są zdolni do spokojnej rozmowy. Wynika to z różnych powodów – niektórzy chcą władzy, bycia na świeczniku, tak mają ustawione ambicje i cele życiowe. Nie odnosząc do powyższego stwierdzenia przykład „tragicznego bohatera” środowiska strzeleckiego – osoba publiczna można powiedzieć – Andrzej Turczyn – prezes kiedyś największego stowarzyszenia o charakterze strzeleckim w Polsce poza PZSS i PZL. Człowiek o dużej wiedzy, zaangażowany w temat, zwolennik prawa do broni, świetnie przygotowany merytorycznie, poświęca ogromną ilość czasu na pracę dotyczącą przepisów prawa, kontroli organów, promowania problemów które w jego opinii są istotne – „prawo do obrony miru domowego/ prawo do strzelania do bandziorów”. W chwili obecnej jednak kompletnie poza środowiskiem strzeleckim. Z jednego powodu – nie uznaje innego zdania niż zdanie Trybuna, nie jest zdolny do dialogu. I mamy klops – człowiek który przejął Romb, niezdolny do rozmowy z nikim poza sobą. Dlatego Romb pod jego rządami – pierwsza oddolna organizacja strzelecka w powojennej rzeczywistości – zniknął, a jego rolę przejęły inne stowarzyszenia.
–> To że osoby które są liderami czy organizatorami klubów, stowarzyszeń zazwyczaj mają wysokie ego, zazwyczaj więcej mówią niż słuchają. Czasami takie energiczne lub przygotowane merytorycznie osoby są potrzebne – ktoś musi wskazywać kierunek i mówić głośno, organizować, publikować. Ale jeśli te same osoby nie są zdolne do spokojnej rozmowy, do kompromisu, nie maja szacunku dla zdania innych – to niweluje możliwość współpracy i niszczy działalność społeczną. Sam spotykam się często juz z wyzwiskami, oskarżeniami, zarzutami. Przykład – gdy zorganizowałem spotkanie organizacyjne Firearms United przez 2 tygodnie trwała kampania zarzutów na facebookach, wykopach, twitterze, która skończyła się dopiero po złożeniu pozwów. Nie ze strony kgp czy msw, oni działają systemowo o czym potem, tylko ze strony tzw działaczy strzeleckich. Wszystko z powodu poglądów a dokładnie poglądu że osoba mająca mieć pozwolenie na broń powinna być obowiązkowo przeszkolona.
–> Wykluczanie – pochodna powyższych problemów. Jarek Lewandowski, autor dobrej ale dosyć radykalnej i odrzuconej już mentalnie przez posłów projektu ustawy o broni i amunicji, jak jest zaproszony do udziału w audycji radiowej – protestuje jeśli będzie tam Tomasz Stepień z Fireams United i wyklucza go z dyskusji. Andrzej Turczyn zaproszony na konferencje organizowaną przez MON, odmawia udziału jeśli będzie tam przedstawiciel FUN. Fora internetowe zarządzane przez Andrzeja Turczyna czy „beżowe” forum broń kol. Zdzitowieckiego ( Montrala), działaczy romb, serwuje bany każdemu kto ma zdanie inne niż organizator. Więc jak prowadzić wspólną rozmowę na temat tego kto REPREZENTUJE, albo CELÓW KTÓRE CHCEMY OSIĄGNĄĆ, SPOSOBÓW DZIAŁANI lub PRZEKAZU MARKETINGOWEGO skoro nie ma podstaw – szacunku dla drugiej osoby i umiejętności rozmowy?
–> Wiązanie strzelectwa z kontekstem religijnym czy jedną taką czy inną partią polityczną. Np wycieczka AT w politykę i to że prezes stowarzyszenia strzeleckiego romb został politykiem i liderem kanapowego ruchu 11 listopada, eliminuje go z rozmowy z kimkolwiek z polityków. Strzelectwo jako ruch nie powinno, nie może być upolityczniane.
–> Brak działania, brak finansowania. Do działania potrzeba ludzi i pieniędzy. KGP, MSWiA, PZSS i inne organizacje mają środki i ludzi na etatach. Natomiast większość nowych klubów strzeleckich czy np. Firearms United nie ma osób które pracowałyby na etacie. Walkę o prawa strzelców robi się po godzinach, po pracy, ad hoc, w miarę czasu wolnego, dla idei. Tak można przez lata. Po 3-4-5 latach przychodzi refleksja – ok poświęcam w tygodniu 10 godzin na organizowanie aktywności strzeleckich. Brakuje czasu na życie, nic z tego nie mam, prędzej czy później zarzuty i ataki wyłączają człowieka emocjonalnie z tej roboty. Potrzeba finansowania od klubów na ćwierć czy pół etatu. Na prawników, na analizy, na komunikacje z mediami, na marketing i promocje.
–> To że komunikujemy się głównie przez internet – dystans emocjonalny, brak rozmowy, śmieszkowanie, brak regularnych dyskusji i spotkań. Wynika z braku czasu i braku organizacji. Śmieszkowanie – jestem sam winny. Może nie powinienem. Faktem jest że jeśli w temacie rozwoju strzelectwa podstawowym hasłem jest „pani Basia została zgwałcona bo nie miała broni”, albo „mój dom moją twierdza, mam prawo strzelać do bandyty”, albo „jestem chrześcijaninem z bronią” itp to jestem winny przyznaje się. Uważam że 99.99% posiadaczy broni nie ma żadnej potrzeby poświęcania uwagi na obronę domu czy umiejętność oddania 6 strzałów wg procedury „mozambik” do 3 napastników stojących obok niego, a takie działanie w sytuacji zagrożenia spowoduje wycieczkę za kraty na długi lata. Poza tym w Polsce jest generalnie bezpiecznie a ludzie akceptują niewyszkoloną Policję jako posiadaczy broni, ale nie cywila. Na pewno nie ma nic zdrożnego w posiadaniu przy sobie broni, ale strzelanie do bandziorów w hipotetycznej sytuacji, nie jest hasłem które należy wynosić na sztandary, dlatego że Polacy generalnie są zdania że od noszenia broni jest Policja i Wojsko. Są inne, znacznie lepsze sposoby by promować i upowszechniać strzelectwo niż przez krzyczenie: BÓG DAŁ MI PRZYRODZONE PRAWO DO OBRONY, MAM PRAWO ZABIĆ BANDYTĘ!!!11111jedenjeden. Tak oczywiście. Masz prawo użyć przemocy wobec napastnika. Tak ja też zabiję na śmierć, w stanie wzburzenia i wyższej konieczności tego kto sprowadzi zagrożenie na moje dzieci. Rozumiemy to. Ale zostaw to do cholery dla siebie. Nie wynoś tego na sztandary. Tutaj należy powrócić do ustaleń – siada kilku mądrych od marketingu i szuka sposobu jak najlepiej ze strzelectwem trafić do ludzi.

Tradycyjne organizacje „strzeleckie” nie działają w celu upowszechniania strzelectwa

W Polsce mamy 2 organizacje strzeleckie: PZSS i PZŁ. Największe zrzeszenia strzelców – posiadaczy „patentu strzeleckiego” lub uprawnienia do wykonywania polowań. Sportowcy i Myśliwi to tradycyjnie największe grupy strzeleckie w Polsce bo historycznie by można było mieć broń trzeba było zostać „sportowcem” lub „myśliwym”. Niektórzy nawet są faktycznie sportowcami lub myśliwymi. Tylko czy faktycznie organizacje takie jak PZŁ lub PZSS chcą upowszechnienia strzelectwa lub ułatwienia dostępu do broni palnej?
 
SPORTOWCY – PZSS Sportowcy to my. Ale PZSS zgodnie z obiegową opinią, nie jest zainteresowane zwiększaniem dostępu do broni, obniżeniem kosztów, deregulacją, demonopolizacją. Spotkałem się z opinią że, cytuję: „To nasza opozycja. Są przeciwko kolekcjonerstwu co powtarza jasno jeden z szefów pzss, są przeciwko wszystkim nowym organizacjom strzeleckim, chcą mieć dalej monopol na strzelectwo tak jak dotychczas. Myślą tylko o tym by wydłużyć termin oczekiwania na pozwolenie, wydłużyć staż, zwiększyć koszty przynależności, wymusić odnawianie licencji / patentu co parę lat po to by zwiększyć przychody. Nikt o tym głośno nie mówi bo każdy boi się stracić licencje„. Spotkałem się też z taką opinią, że „dialog na temat nowej ustawy o broni, konsultacja treści dokonuje się nieformalnie poza procesem legislacyjnym, pomiędzy zespołami MSWiA oraz KGP,  w sposób tajny, nielegalny konsultowane są konkretne zapisy tak by PZSS miał dalej monopol” Nie wiem ile w tym prawdy, ale faktem jest że nie wiemy nic o nowej ustawie o broni, mimo że za pare miesięcy ma nastąpić implementacja dyrektywy EU . Wiem jednak, że czas monopolu na organizację strzelectwa mamy za sobą, a nowa dyrektywa unijna wymaga by dopuścić możliwość posiadania broni określonego rodzaju na podstawie przynależności do uznanej urzędowo organizacji strzelectwa sportowego danego państwa członkowskiego (PZSS, ale wg mnie nie ma podstaw by urząd nie uznał innej organizacji strzelectwa sportowego danego państwa członkowskiego), albo do ustanowionej na szczeblu międzynarodowym i uznanej urzędowo federacji strzelectwa sportowego – a więc dowolnej z międzynarodowych federacji strzelectwa sportowego. Pomijając ISSF czy IPSC jest wiele innych federacji https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_shooting_sports_organizations które zgodnie z prawem unijnym musimy po prostu uznawać. Jest jasne że nie można implementować dyrektywy częściowo, ograniczając jej zapisy, więc spodziewam się że wkrótce przynależność do oddziały IDPA czy IPSC w Polsce będzie takim samym powodem do wydania pozwolenia na broń sportową czy też broń kategorii X, jak posiadanie patentu czy licencji polskiego związku strzelectwa sportowego.
 
MYŚLIWI – PZŁ Ich nie obchodzi strzelectwo i prawo do broni. Nie obchodzi ich ani temat dostępu do broni, ani do strzelectwa, nie podejmują dialogu ani współpracy. Pojedyncze spotkania nie przynoszą efektów. Dostali po głowie teraz, może to coś zmieni, ale nie sądzę.
Jeśli założyć że powyższe jest prawda – nie ma innej organizacji poza tą którą sami oddolnie stworzymy, takiego „polskiego NRA” która będzie dbała o nasze prawa.

Co teraz? 

Po pierwsze uświadomić sobie powyższe. To pierwszy krok do zmiany. Uświadomić sobie gdzie jesteśmy i co jest problemem.
Po drugie – trzeba działać. Wybrać kogoś i jesli samemu prowadzi się klub lub strzelnicę trzeba dać komuś delegacje do pracy legislacyjnej i reprezentację. Ja wybrałem Firearms United. Wiele klubów wybrało FUN jako reprezentanta i czekamy na postępy i zlecenie zadań – to się powoli dzieje. A działacze FUN (Firearms United Network) muszę działać. Mamy bardzo mało czasu – a trzeba określić zespół, przypisać role, określić zadania dla ludzi, zebrać fundusze, pilnować ich, spotykać się i raportować postępy. Myślę ze nie robimy wystarczajaco wiele i wystarczajaco szybko. Z powodów o których mówiłem – praca, etaty, środki, finansowanie.
Po trzecie – zrób swoje – namów swój klub by dał delegacje i środki dla Firearms United. Namów żeby każdy klub czy sklep wydał na nich 500 czy 1000 zł miesięcznie. Czy to dużo dla dużego klubu czy sklepu? Nie to niewiele. Ale bez tego nie ruszymy. Czy jest alternatywa? Nie ma.
Tyle. Zapomniałem wczoraj kluczy do domu w jednym z biur, które dzisiaj – 3 maja jest zamknięte na cztery spusty. Więc zamieszkałem w pracy dzisiaj i tak mnie naszło na przemyślenia w długi 3 majowy weekend. Na szczęście jest broń, kawa i żywność. Przy okazji pomyślałem, że warto reaktywować gunblog. Także do zczytania się bo przez chwilkę tu popiszemy. Zostawcie w komentarzach swoje opinie. Ciekaw jestem waszego zdania.